| magazynier
Październik 1, 2018
Nowa strona internetowa Disla Polska Sp. z o.o.
Czerwiec 25, 2019
Zobacz wszystko

| podsumowania sezonu ciąg dalszy…

W ostatni weekend odbyła się ostatnia eliminacja Rajdowego Samochodowego Pucharu Sudetów 2018. Na legendarnych trasach, wokół tytułowanego nieoficjalnie rajdową stolicą Polski – Walimia, ponownie dało się słyszeć donośny warkot rajdowych jednostek napędowych. Rajd Darvit Walimska Jesień zgromadził na starcie 77 załóg. Zróżnicowanie w parku maszyn – począwszy od najgłośniejszych w stawce Fiatów 126P, a na najmocniejszych Imprezach i Lancerach skończywszy – jak zwykle nadawało zawodom wyjątkowego kolorytu. W tej licznej stawce nie zabrakło dwóch znanych na Dolnym Śląsku rajdówek reprezentujących barwy Disla Polska.

 

Wśród kierowców Disla Polska rajd otwierał Marek Potępa. Tym razem dosłownie. Kierowca żółtego Renault Megane tym razem odłożył rywalizację sportową na bok, podejmując się roli pierwszego auta na trasie, tzw. „zerówki”. Zadaniem załogi Meganki było sprawdzenie z perspektywy zawodnika czy  wszystko na trasie jest w porządku przed startem rajdówki numer 1, jak również pełna dyspozycyjność do otwarcia trasy po incydentach, których i tym razem w ferworze walki na oesach nie brakowało.  U boku Marka pierwszego dnia zasiadał jego etatowy pilot Patryk Korbel, zaś drugiego dnia formalności na gorącym fotelu dopełniał znany ze wspólnych występów z synem – Marek Potępa Senior.

Do walki na odcinkach specjalnych w Górach Sowich powrócił odbudowany po wypadku na czerwcowym Walimskim Lecie Citroen Xsara VTS. Samochód co prawda został naprawiony już dwa miesiące wcześniej, jednakże przywróconą do życia rajdówkę trapiły tzw. ‘choroby wieku dziecięcego’, nie pozwalając skutecznie rywalizować w poprzednich występach w Zawonii i Wałbrzychu. Dzięki ciężkiej pracy na kilka dni (i nocy) przed zawodami, rajdówka odzyskała pełnię sił. Za kierownicą bordowej Xsary zasiadł niezmiennie Dariusz Zaykowski, a miejsce pilota zajęła Katarzyna Gabryelczyk. Zgłoszona w klasie V załoga miała stoczyć batalię z trzynastoma innymi załogami, których rajdówki również legitymowały się silnikiem od pojemności do 2000 ccm, z mocami niejednokrotnie dochodzącymi do 200 koni mechanicznych.

Darvit Walimska Jesień 2018 to impreza wieńcząca tegoroczny cykl Rajdowego Samochodowego Pucharu Sudetów. Organizatora, stowarzyszenie Walim Rajdowy, jako wisienkę na torcie całego sezonu, przygotował imprezę w formacie dwudniowym. Rajd zaczął się już w sobotę rano odbiorem administracyjnym, po którym przeprowadzano badanie kontrolne i zapoznanie z trasą, a rywalizacja sportowa zaczynała się już w sobotnie popołudni. Na zawodników 3 odcinki pierwszego dnia, oraz 3 kolejne w etapie niedzielnym.

Sobotni odcinek wiódł drogą z Walimia do Jugowic. Charakter odcinków specjalnych najlepiej oddadzą nagrania z wnętrza rajdowej Xsary, które obiecujemy opublikować już wkrótce. Start do sobotniej rywalizacji miał miejsce w centralnym punkcie Walimia, na tzw. szerokim moście. Dzięki zapętleniu początkowej części odcinka, kibice mieli okazję oglądać rajdówkę w pobliżu startu dwukrotnie – podczas procedury startu, a za drugim razem w trakcie pokonywania efektownego nawrotu. Dalsza część to wspinanie szybkimi łukami do przełęczy na której za plecami zostawiamy Walim, a oczom ukazuje się dolina Jugowic. Fragment po prostej kończy się lewym łukiem i ciasnym prawym nawrotem. Dalsza część to wzniosy i spadania, ze wściekłym dojazdem w dół do mety lotnej. Odcinek, tylko nieznacznie spowolniony szykanami, szykował dla załóg kolejne wyzwanie. Mianowicie, pora roku, połączona z harmonogramem imprezy, miała zaserwować pierwszy w historii walimskich imprez odcinek nocny! Gdy tylko ciepłe jesienne słońce dotknęło górskich szczytów, zmrok pojawił się niemalże z prędkością najszybszej rajdówki. Obraz trasy, w jeszcze większym stopniu niż w ciągu dnia, był kreślony przez precyzyjny opis, a mrok przed autami oświetlały okazałe ‘elektrownie’. Niestety dla naszej załogi, trzynaście poprzedzających ich załóg miało swoisty handicup. Przygotowanie auta do ostatnich chwil przed startem zaowocował dość późnym zgłoszeniem i numerem startowym pod koniec stawki. Zatem, podczas gdy czołówka klasy cieszyła się dniem, nasza załoga drugi przejazd jechała już „w ciemno”. Nie poddając się jednak przeciwnościom losu, Darek z Kasią zajmowali miejsca w połowie stawki, legitymując się dwukrotnie 7 rezulatem na odcinku.

Po sobocie, spędzonej do późnych godzin wieczornych w rajdówkach, w niedzielny poranek na zawodników czekał ‘creme de la creme’ polskich rajdów – WALIMSKA PATELNIA. Tu zdanie dygresji należy się ekipie Walim Rajdowy, za przygotowanie fenomenalnej (!) koncepcji odcinka specjalnej. Start usytuowany był kilkaset metrów poniżej słynnych ‘esów’. Zamiast jednak ruszać wprost do przełęczy, na kierowców czekał zakręt L90 i ciasne, szybkie, kręte, podbijające wspinanie. Jego koniec to połowa drogi prowadzące od ‘patelni’ do Przełęczy Walimskiej. I tu objawiał się właśnie błysk i blask tego odcinka. Mianowicie, najsłynniejszy odcinek rajdowy w Polsce jechany był (jakkolwiek przewrotnie to zabrzmi) jednocześnie w górę i w dół 😊 Za pierwszym razem w połowie odcinka załogi skręcały w prawo aby zaliczyć spadanie prowadzące przez legendarne zakręty ‘kopalnię srebra’ i ‘źródełko’, aż po Mekkę polskich rajdów – Walimską Patelnię. Poniżej patelni na załogi czekało ponowne wspinanie ulicą Słowackiego do połowy odcinka, aby tym razem obrać drogę w lewo do mety usytuowanej już na przełęczy. Mega odcinek!
W tych warunkach doskonale odnalazła się nasza załoga, która w ani jednym przejeździe nie ustąpiła miejsca w pierwszej trójce rywalizacji w klasie. Odrabiając straty z poprzedniego dnia Dariusz z Katarzyną systematycznie pięli się w górę klasyfikacji w klasie V. Koncertowa jazda na ostatnim odcinku specjalnym zaowocował najlepszym rezultatem w klasie i awansem na II miejsce w klasie!

Gratulujemy sukcesu naszej załodze. Był to zarówno wielki powrót Xsary na Walimskie trasy, popis koncertowej jazdy Darka i w pełni udany debiut Kasi na prawym fotelu. Od startu do mety podróżowali na niezmiennie niezawodnych felgach Disla!